Gumowy pierścień na sznurku - Denta Fun, Trixie


Jakiś czas temu sklep NaszeZoo zaproponował nam przetestowanie jednego z ich produktów. Paczka dotarła do nas niedawno, ale zdążyliśmy już wyrobić sobie opinię na temat jej zawartości.
Sklep wysłał nam gumowy pierścień na sznurku Denta Fun, wyprodukowany przez Trixie. Z moich psów tylko jeden bawi się zabawkami, testerem został więc Jimmy.

OPIS PRODUCENTA
"(...) Podczas gryzienia zabawki dla psa dziąsła zwierzęcia są masowane, co poprawia ich ukrwienie i wpływa na dobry stan zębów. (...)"
Przed użytkowaniem

WRAŻENIE OGÓLNE/WYKONANIE

Zabawka składa się z ringo (średnica: 12 cm) i sznurka (41 cm). Pierścień wykonany jest z naturalnego kauczuku i jest stosunkowo miękki, co uważam za dużą zaletę - Jimmy nie lubi twardych gumowych zabawek, nie są dla niego atrakcyjne, w grę wchodzą tylko takie, w które można zatopić kły.
Na tej części zabawki znajdują się różnego rodzaju wypustki, które według zapewnień producenta powinny masować dziąsła, co ma poprawiać ich ukrwienie i jednocześnie je wzmacniać (a utrzymywanie dziąseł w dobrej kondycji sprzyja zębom - tyle wiem ;). Jeśli pies samodzielnie bawi się zabawką, z pewnością taki proces zachodzi, nie jestem jednak w stanie ocenić, czy w przypadku wspólnej zabawy efekty będą takie same. Gryzienie powinno też w pewnym stopniu oczyszczać zęby.

Sznurek natomiast jest bawełniany, długi, zakończony rączką, co ułatwia rzucanie, a także zapewnia komfortowe szarpanie się z psem. Według producenta jest gruby, jak dla mnie - średniej grubości, standardowy. Nie jest nieprzyjemny w dotyku, a pies równie chętnie łapie za linkę, co za ringo, wnioskuję więc, że dla psiego pyska również. Jimowi nie udało się przegryźć sznurka, a uwierzcie mi, że jest do tego zdolny, gdy spuści się go z oka.

Zabawka dostępna jest w dwóch wariantach kolorystycznych - różowym z sznurkiem fioletowo-turkusowym (nasza wersja i jak dla mnie - ładniejsza ;), także pomarańczowym z sznurkiem groszkowo-malinowym.

Jeśli chodzi o zapach (wiem, że dla niektórych to istotna kwestia), nie można uznać go za uciążliwy, chociaż oczywiście guma jest wyczuwalna (tego chyba nie sposób uniknąć).


ZASTOSOWANIE

Zabawka może służyć do samodzielnej zabawy (pod kontrolą, jak przy wszystkich gumowych), ale świetnie sprawdza się też na spacerach (my praktykujemy taką wersję). Jest przeznaczona dla dużych i średnich psów - jak informuje producent, dla małych będzie raczej zbyt ciężka. Jimowi jednak noszenie jej nie sprawia żadnych problemów, rozmiar jest w sam raz. Dzięki rączce można wyrzucić ją całkiem daleko. Przeciągać da się też samym ringo, średnica pozwala na złapanie za nie i uniknięcie jednocześnie psich szczęk. Sznurek na środku jest grubszy, jeśli nasz towarzysz preferuje taki materiał w pysku, można również bawić się samą linką.




WYTRZYMAŁOŚĆ

Jak wspomniałam, zabawka jest miękka, co stawia wytrzymałość pod znakiem zapytania (pojawia się ryzyko rozerwania pierścienia). Po pierwszym większym szarpaniu na naszej pojawiła się mała dziura (KLIK) i pomyślałam, że to na pewno nie będzie rozwiązanie na dłużej. Testowana była jednak w ekstremalnych warunkach (Jim często niszczy, bo mocno szarpie) i to jedyny uszczerbek, jakiego doznała; poza tym, jest tylko porysowana, w niewielu miejscach widać wgniecenia.
Mnie nurtowała też inna kwestia, mianowicie - jak spisze się sznurek i czy utrzyma się na swoim miejscu, gdy pies będzie ciągnął naprawdę mocno. Przy podobnych produktach zdarzyło się już, że zostawałam z sznurkiem w ręce, tym razem jednak zabawka zdała test, a linka nie ustąpiła (tylko węzeł wsunął się do środka).


CZYSZCZENIE

Bezproblemowe, wystarczy przemyć zabawkę wodą z mydłem. Chociaż są wypustki, nie miałam problemu z doczyszczeniem jej. Na dzień dzisiejszy prezentuje się tak:


PODSUMOWANIE
+ miękka - zachęca do podgryzania
+ pierścień się nie odkształca
+ pozwala na zabawę w przeciąganie
+ wytrzymałość
+ solidne wykonanie
+ łatwość czyszczenia
+ ładna kolorystyka obu wersji
+/- nie wszystkim psom spodobają się wypustki
+/- dla niektórych psów może być zbyt ciężka
+/- cena
Nie mam dużego doświadczenia z marką, nie kupuję ich produktów, ale ten spełnił oczekiwania, czym mnie nawet zaskoczył. Moim zdaniem jest warty swojej ceny, aczkolwiek biorę pod uwagę, że dla niektórych będzie ona wygórowana. Warto przy tym pamiętać, że znalezienie wytrzymałej zabawki dla psów o mocnych szczękach nie jest łatwym zadaniem. Plus dla sklepu za list adresowany do burków ;) My - polecamy!

Zabawkę testowaliśmy dzięki uprzejmości sklepu NaszeZoo, tam też można zakupić ją (KLIK) w stałej cenie 47 zł, a na chwilę obecną promocyjnej - 36,90 zł! :)




Pozdrawiamy,
B & A & J

Komentarze

  1. Cena w promocji świetna :) a zabawka sama w sobie też ciekawa i super, że taka wytrzymała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż nie mogę na nią narzekać, jestem pod wrażeniem ;)

      Usuń
  2. Hej, wróciłam do świata blogowego po 1,5 mies. przerwie spowodowanej sesją. ;)
    Jak dla mnie - nie kupiłabym tej zabawki za 5 dychaczów. Riff zapewne po 5 min samodzielnego użytkowania rozerwałby sznurek - uwielbia rozkładać zabawki na czynniki pierwsze. Zresztą sam kształt jakoś do mnie specjalnie nie przemawia, no nie moje gusta po prostu :D Wolałabym taką grubą linę z supłem (ze świadomością, że ulegnie w swoim czasie rozkładowi) do wspólnej zabawy, bo Riff uwielbia się szarpać. Zazdroszczę osobom, które nie mają skrajnie niszczycielskich kundliszczów. :D U nas zaskoczeniem 2016 roku zdecydowanie jest i będzie ażurka, którą dostałam w prezencie do prenumeraty Dog&Sport - byłam święcie przekonana, że poszczególne ''złączki'' puszczą, a o dziwo zabawka nie ma ani ryski, mimo intensywnego użytkowania - ćwiczymy z nią samokontrolę, szarpanko (Riff naprawdę mocno się szarpie, wcześniej miałam psa 55 kg - mieszańca kakukaza, a czasem mam problem, żeby nie polecieć za nim :D), no i Riff sobie sam ją memła. :)

    www.mad-paws.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znowu działacie ;)
      Ja początkowo podchodziłam do niej z dystansem, nie byłam przekonana, czy się sprawdzi i spodoba psu, sama takiej nigdy nie miałam. Tymczasem przekonuję się, że to porządna rzecz. Teraz Jim zostaje z nią sam na sam, nosi wszędzie, każdemu podtyka do zabawy, a ona wciąż daje radę (a on też do delikatnych nie należy). Moim zdaniem, jeśli ma się wątpliwości tylko co do wytrzymałości, to warto dać jej szansę. Jeśli jest ogólnie "nie taka", to brak zainteresowania całkiem zrozumiały :) Ażurka nigdy nie miałam, a zbierają same dobre opinie - kiedyś się zaopatrzę.

      Usuń

Prześlij komentarz