9/21/2018

Szelki easy walk, Fransja Elegansja

Zacznę od tego, że moim zdaniem easy walk nie jest magicznym sposobem na nieciągnięcie. To pomoc treningowa i nie użyłabym - licząc na cud - tego typu szelek przy psie, który nie jest nauczony jakichkolwiek podstaw i robi co mu się żywnie podoba. Warto mieć to na uwadze, zanim sięgniemy po takie rozwiązanie. U nas problem wygląda trochę inaczej, dlatego na ten sprzęt zdecydowałam się dopiero w 10. roku życia psa. Jak patent się u nas sprawdził?

* * *



SKLEP - KONTAKT&ZAMÓWIENIE

Ze sklepem Fransja Elegansja nie miałam nigdy wcześniej do czynienia, nawet go nie znałam. Jest to marka hand made, w ofercie której znajdziemy sporo akcesoriów - obroże klasyczne i pół zaciskowe, smycze klasyczne i przepinane, aż sześć rodzajów szelek, dodatki takie jak muszki i bandanki, a także pasy samochodowe czy legowiska. Na stronie opisane jest, jak mierzyć zwierzaka, znajdziemy tam także informacje o wykorzystywanych przez markę półproduktach oraz o sposobach konserwacji sprzętu - wszystko dobrze przemyślane i zrealizowane.

Jako, że firma oferuje akcesoria spersonalizowane, postanowiłam zadać jej poprzez Facebooka dwa pytania (jedno nie było najlepiej przemyślane z mojej strony, więc szybko się wyjaśniło). Chociaż na odpowiedź nie musiałam długo czekać, to na początku nie zrozumiałyśmy się z Panią, z którą rozmawiałam, i odebrałam tę wymianę zdań jako nieco... dziwną (pewnie dla niej ja też tak zabrzmiałam). Ostatecznie udało się dogadać i zrezygnowałam z drugiego z pomysłów (niewielka modyfikacja, dodanie kółka), ponieważ wyjaśniono mi, że rozwiązanie może źle współgrać z regulacją w szelkach easy walk. W porządku - w końcu to oni znają się na produkcji, a nie ja.

Zamówienie złożyłam 12 czerwca, a w mailu powiadomiono mnie o planowanej dacie przesyłki - 26 czerwca. Później otrzymałam jeszcze wiadomość z filmem instruktażowym i prośbą o potwierdzenie wymiarów. Sama przesyłka trafiła do mnie 29 czerwca* (w międzyczasie poinformowano mnie o bardzo dużej liczbie zamówień i możliwych opóźnieniach). Wszystko bez zastrzeżeń, porządnie zapakowane.

* forma dostawy: list priorytetowy polecony

WYKONANIE


Produkt to szelki easy walk, które mają na celu pomoc w nauce ładnego chodzenia na smyczy. Poprzez stronę sklepu Fransja Elegansja zamawia się je w bardzo prosty sposób - podajemy wymiary, wybieramy kolejno taśmę bazową, pokrycie wierzchnie i opcje dodatkowe (podszycie, haft, zaczep na ID). Możemy również dodać coś od siebie na temat naszego zwierzaka (np. rasę), aby produkt został jak najlepiej dobrany.

Nasze szelki pokryte są tkaniną brudoodporną o jednolitym czarnym kolorze i podszyte różową pianką neoprenową. Kolor taśmy bazowej to turkus, jest widoczna tylko z przodu, przy zapięciu. Jeśli mamy problem z wyborem szerokości, firma wychodzi nam z pomocą - na stronie znajdziemy sugestię, na co zdecydować się przy konkretnych wymiarach. W naszym przypadku byłyby to 4 cm, ja wybrałam 3 cm, a ostatecznie wolałabym 2,5 cm ;)



Szelki wykonane są bardzo solidnie, nic nie odstaje i się nie "rozłazi". Wszystko jest porządnie zszyte. Klamra Duraflex® ma ciekawie wyprofilowany kształt, sprawia wrażenie mocnej i niezniszczalnej (byłam zdziwiona, jak głośno "klika"), podobnie jak zastosowane okucia. Przy szerokości taśmy 3 cm są one spore, co warto mieć na uwadze, gdy zamarzy nam się ta szerokość przy mniejszym psiaku. Regulacji podlega każdy pasek. Spodziewałam się sztywnego materiału, a w rzeczywistości są raczej miękkie.

W tym wszystkim doczepić się można tylko do jednej rzeczy, ale o tym niżej.

UŻYTKOWANIE



Tutaj jeszcze źle wyregulowane

Nigdy wcześniej nie trzymałam w dłoni szelek easy walk, nie mówiąc nawet o ich używaniu. Nie wiedziałam, jak powinny być poprawnie wykonane. Wydaje mi się, że mankamentem naszych szelek jest zbyt krótki pasek przy zapięciu (ten niebieski), który sprawia, że mechanizm nie działa w 100% tak, jak powinien. Jednak szelki faktycznie spełniają swoją funkcję i przeciwdziałają ciągnięciu przez psa. Nie wiem jakby to było w przypadku zwierzaka, który ciągnie naprawdę mocno i non stop, bo nasz problem prezentuje się nieco inaczej. U nas okazały się świetną pomocą w opanowaniu Jima, który się zapomni albo nagle czymś zestresuje i musi już-zaraz znaleźć się gdzie indziej, wskutek czego wykonuje serię opisanych wyżej "zajęczych skoków". Dużo przyjemniej spaceruje się także w centrum miasta, bo pies prowadzony "od frontu" nieco się uspokaja i odpuszcza szamotaninę, łatwiej mi też go kontrolować, a moja ręka przestała być nagle szarpana wprzód, jak było w przypadku innych szelek.

Trzeba też dodać, że produkt Fransji Elegansji nie krępuje ruchów spuszczonego ze smyczy psa. Jim w swoich szelkach biega, skacze, aportuje, pływa i wykonuje sztuczki i nie zdarzyło się jeszcze, żeby w czymś przeszkodziły. Poza tym zawsze można je ściągnąć - w końcu to narzędzie treningowe, a nie sprzęt na każdą okazję. Ja używam ich razem z obrożą i w razie czego przepinam psa na nią.


Z takim szelki nie mają łatwo
Szelki przeszły kąpiele w jeziorze, tarzanie w trawie oraz błocie i mają się po tym wszystkim bardzo dobrze. Nieco się wybrudziły, ale generalnie są odporne na zanieczyszczenia (może to też zasługa koloru). Według mnie długo schną po namoczeniu, zawsze po spacerze wywieszam je do przeschnięcia*. Szwy dotychczas nie puściły w żadnych miejscu, okucia nie zardzewiały. Miałam problem z wyregulowaniem ich (ciągle wydawało mi się, że źle leżą), ale raz ustawiona regulacja utrzymuje się pomimo intensywnego użytkowania. Co istotne, nie są to klasyczne guardy i trzeba się przestawić na to, że prowadzenie psa z smyczą przypiętą do klaty jest mniej komfortowe.

* szelek nie powinno się poddawać wirowaniu

CZYSZCZENIE

Drobne zabrudzenia bez problemu zejdą po przetarciu mokrą szmatką. Według zaleceń producenta, szelki powinniśmy prać w 30 stopniach - tak też postąpiłam. Po ponad dwóch miesiącach użytkowania (i pierwszym praniu) wyglądają jak nowe:




PODSUMOWANIE

Ogólnie jestem zadowolona z zakupionego produktu. Nie musiałam na niego długo czekać, a zrobiony został dokładnie tak, jak zaznaczyłam w zamówieniu. Na plus na pewno świetna jakość sprzętu. Minusem za to jest krótki pasek z przodu (takiej długości nie widziałam u innych producentów), który z początku wywołał u mnie niemałe niezadowolenie. Mimo to szelki sprawdzają się dobrze, przynoszą oczekiwany efekt i pomagają okiełznać wyrywnego zwierzaka. Cenę* (w naszym przypadku było to 66 zł) uważam wręcz za atrakcyjną! Sklep polecam, chociaż nie wiem, czy zdecydowałabym się drugi raz na zakup akurat tego typu szelek.

* cena zależy od wybranych komponentów

» Szelki zakupione na stronie http://fransjaelegansja.com/
Czytaj dalej...

8/22/2018

JW Pet, Hol-ee roller


Piłki ażurowe są bardzo dobrze znane w psiarskiej społeczności. Swego czasu każdy chciał mieć swojego ażurka, jednak były one trudno dostępne w Polsce i zwykle ściągane zza granicy. Dziś produkowane są przez różne marki, dostaniemy je w paru rozmiarach i kształtach w wielu sklepach. Jednym z nich jest zwierzakowo.pl, dzięki któremu i my mogliśmy sprawdzić wytrzymałość kultowej zabawki.

WYKONANIE


Produkt to piłka Hol-ee roller marki JW Pet, czyli najbardziej znana z piłek ażurowych. Sklep zwierzakowo.pl oferuje pięć rozmiarów - mini (średnica ok. 5 cm), small (ok. 8 cm), medium (ok. 11 cm), large (ok. 14 cm) i jumbo (ok. 13 cm) oraz trzy warianty kolorystyczne, wysyłane losowo - czerwony, zielony oraz niebieski. My otrzymaliśmy ją w kolorze zielonym i rozmiarze L, który jest idealny dla Jima, ale także nieco mniejszego Barika. Jest całkiem spora, dlatego elkę polecałabym psom dużym i średnim.


Piłka wykonana jest z nietoksycznej gumy, dzięki czemu nie musimy obawiać się o bezpieczeństwo naszego psa. Materiał jest bardzo elastyczny i dostosowuje się do sytuacji - podczas dzikiej szarpaniny bez problemu się rozciąga (potrzeba trochę siły, żeby uzyskać w tej kwestii maksimum możliwości), ale nieużywana od razu powraca do swojego kształtu. Guma jest jednocześnie miękka i "przyjemna" dla psiego pyska - Jim bardzo nie lubi twardych gumowych zabawek, z chwytaniem tej nie ma najmniejszego problemu. Pewnie leży w dłoni i trudno ją przypadkowo wypuścić, nawet kiedy pies daje z siebie wszystko ;) Warto wspomnieć, że zapach na początku jest bardzo intensywny, z czasem nieco mniej, ale - jak dla mnie - wciąż wyczuwalny. Psu to jednak w niczym nie przeszkadza i chętnie zatapia w niej kły.

Tutaj już z pierwszymi wgłębieniami

UŻYTKOWANIE




Hol-ee roller reklamowana jest jako wielofunkcyjna - sprawdzi się jako szarpak, aport, "kula smakula" (do środka wrzucamy większe smaczki albo mniejsze piłeczki), zabawka do memlania, a także rozrywka grupowa - mogą bawić się nią dwa psy jednocześnie. U nas była wykorzystywana przede wszystkim do aportowania i szarpania. Jim nie bawi się sam zabawkami, nawet pozostawionymi w jego zasięgu, także nie ocenię, jak sprawdza się jako gryzak.




Rzuca się nią świetnie. Odbija się nieco od podłoża, a później jeszcze turla, chociaż nie jest to wszystko tak spektakularne, jak w przypadku pełnych i twardszych piłek (takie wolę, jeśli chcę po prostu pobawić się w aport bez szarpania). Ustępuje pod naciskiem szczęk, co nie tylko zachęca psa do zabawy (bo może się wgryźć), ale także sprawia, że łatwo mu ją wygodnie chwytać i przynosić. Osobiście uwielbiam kopać piłki - mimo dziur, ażurek także temu się poddaje i leci na pewną odległość. Jest mi tylko szkoda, że nie pływa (nie radzę nawet próbować, od razu tonie), bo wtedy spełniałaby już wszystkie moje wymagania ;)

Chociaż Jim nigdy nie korzystał z kuli smakuli (ani nawet konga), to pokusiłam się o sprawdzenie jego reakcji na taki rodzaj zabawy. Do Hol-ee rollera należy wrzucić nieco większe kąski; przez wzgląd na dziury pies nie będzie pewnie długo walczył, niemniej - wyzwanie zawsze jest. Ucieszyło mnie, że kropka się wciągnęła i trochę ruszyła głową. Na filmiku możecie zobaczyć, że jest całkiem zawzięta i zdeterminowana, żeby wydobyć smaczek :D

Pod TYM linkiem znajdziecie inne materiały, które pokazują jak kreatywnie wykorzystywać ażurka.




WYTRZYMAŁOŚĆ

Pytaniem, które zadawałam sobie od początku, było: jak długo i jak dużo zabawka wytrzyma. O ażurku słyszałam różne opinie, od zachwytów po rozczarowanie - nawet na stronie producenta znalazłam skargi na to, że piłkę łatwo rozerwać. Jak wspominałam, Jim raczej nie niszczy, bo nie interesuje się zabawkami, jeśli są pozostawione same sobie, za to kiedy zaczyna się zabawa nie zna litości. Gryzie, mocno szarpie i łatwo nie odpuszcza. Gdybym miała więcej siły mogłabym kręcić nim młynki, a on dzielnie trzymałby zdobycz (ale to około 25 kg psa, także...). Piłki nie oszczędzaliśmy - powiedziałam sobie, że jeśli pęknie, to widocznie tak ma być i nie omieszkam wspomnieć o tym w recenzji. Ku radości mojej i zwierzęcia, piłka wytrzymuje dziką szarpaninę. Spójrzcie sami, przez co przechodzi:




Póki co, a szarpiemy się nią od 3 sierpnia, nie udało się nam w znaczący sposób jej uszkodzić. Nic nie zostało przedziurawione czy rozerwane. Piłką bawił się nie tylko Jim, bo także Barik - husky z "najdłuższymi kłami", który miał ją (cytuję) "zniszczyć przy pierwszym lepszym ugryzieniu". Wyszła z tego bez szwanku. Natomiast w pewnych miejscach pojawiły się niewielkie wgłębienia po zębach. Nie wpływają jednak w żadnym stopniu na komfort użytkowania produktu.



CZYSZCZENIE

Piłkę wystarczy przemyć wodą z mydłem, aby wróciła do właściwego koloru.

Tutaj widać w niektórych miejscach rysy po zębach

PODSUMOWANIE

Nie bez powodu ażurek zrobił zawrotną karierę w psim świecie. To rzecz, którą warto wziąć ze sobą na każdy spacer, gdyż sprawdzi się nie tylko w roli piłki, ale też nagrody za dobrze wykonane zadanie. Zgnieciona bez problemu zmieści się w kieszeni. Gdyby pływała, zastąpiłaby już całkowicie piłkę tenisową podczas naszych wypraw nad staw. Nie zakładałam, że podda się bez walki, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczona jej wytrzymałością. Jim bardzo ją polubił, chętnie się nią bawi i sprawia mu frajdę "okładanie się" Hol-ee rollerem po głowie. To jest właściwie dla mnie najważniejsze, bo nie jest typem, któremu pasuje wszystko. Na stronie zwierzakowo.pl zakupimy rozmiar L w regularnej cenie 40,50 zł (teraz, w ramach promocji - 34,50 zl). Ze swojej strony powiem, że jestem bardzo zadowolona z produktu i oczywiście - polecam.

» Produkt można zakupić na stronie zwierzakowo.pl | » Zabawki dla psa
Czytaj dalej...