Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Nie taki diabeł straszny

Często na blogu żalę się, jak to ciężko czasami bywa z Jimsem i jego nietypowym charakterem, jak bardzo jesteśmy z tego powodu "wycofani", odosobnieni i tak dalej... Chyba nigdy nie pojawił się tutaj post, w którym nie napisałabym, że coś z nim nie tak (nawet w tym nie należy spodziewać się samych superlatyw), a więc ktoś, kto nigdy nie miał z nim do czynienia może pomyśleć, że z nim "wszystko nie tak". Cóż, należy się sprostowanie i rehabilitacja, bo zdaję sobie sprawę, że jestem wobec niego bardzo krytyczna i mam raczej skłonności do koncentrowania się na tych negatywnych cechach. A przecież Jimmy, który notabene skończył w tym miesiącu siedem lat, jest po prostu... wyjątkowy.
Poważnie, nie znam drugiego takiego psa. Zawsze śmieję się, że jest jedyny taki na świecie. Co prawda głównie dlatego, że nie spotkałam jeszcze tak specyficznego (w znaczeniu pejoratywnym, niestety) czworonoga, ale też przez wzgląd na to, że wszystko, co sobą reprezentuje poza byciem niepr…

Nowości

Stosunkowo rzadko ingeruję w wygląd szablonu (od kiedy mam bloga, zmieniałam go około 5 razy), ale tym razem zdecydowałam się na gruntowne zmiany i poświęciłam temu więcej czasu, czego efektem jest całkowicie nowy wygląd. Od lat nie bawiłam się kodami css i html, więc ogarnięcie zajęło chwilę, ale muszę przyznać, że zawsze bardzo to lubiłam, podobnie jak tworzenie grafiki. Nic skomplikowanego w tym nie ma, ale każdy element wykonałam sama (zgodnie z powiedzeniem, że jeśli chcesz, by coś było zrobione dobrze, to zrób to sam) i jestem nawet zadowolona z tego, co udało się stworzyć :) Mam też nadzieję, że wszystko działa i wyświetla się poprawnie.


Trwa już najfajniejsza pora roku, pogoda bywa fantastyczna, a ja mam tyle do zrobienia, że praktycznie z niej nie korzystam. Mam w tym semestrze kiepski plan i dużo materiału do przerobienia - dłuższe spacery to niestety ostatnie, na co mam czas i chęć. Za to pies jest zawsze chętny do nauki i okazało się, że vault od drzewa to dla niego żaden…

Psiarz psiarzowi nierówny

Chociaż środowisko psiarzy zrzesza ludzi o podobnej pasji, trudno uznać je za grupę o jednolitej strukturze. Jest ono gronem miłośników o różnych poglądach na kwestię wyboru psa, jego wychowania, metod szkolenia, podejścia do niego - podczas dyskusji często można dostrzec tworzenie się wręcz opozycyjnych obozów, które zawzięcie sprzeczać się będą o to, która ze stron ma rację. Z takimi zachowaniami nie spotykamy się jedynie w Internecie (chociaż tam wykłócanie się przychodzi z łatwością, gdyż nikt tak naprawdę nie zweryfikuje prawdziwości naszych słów), ale także (a może przede wszystkim) w świecie realnym, podczas spacerów czy spotkań z innymi psiarzami. Właśnie wówczas nadchodzi ten moment - konfrontacja naszych racji z czyimiś - często poprzedzony komentarzami takimi jak "On chciał się tylko przywitać", znanymi chyba każdemu spacerowiczowi ;) Wtedy też uświadamiamy sobie, jak różnie ludzie podchodzą do sprawy wychowania psa i jego obecności w przestrzeni publicznej.
Ja r…

Dysk idealny? Eurablend

W DogFrisbee trochę się już bawimy i parę rodzajów dysków mieliśmy okazję przetestować. Jim jest psem, który - niestety - niszczy dyski, niezależnie od tego, czy dużo się nimi przeciągamy, czy służą one jedynie do łapania. TUTAJ można przyjrzeć się części naszej małej kolekcji, na którą składały się dyski takie jak Competition Standard, Hero Air, Hero Xtra, Fastback, Hero Praxis. Nie są to talerze, które mają być niezniszczalne, ale kiedyś pies miał okazję bawić się czymś 'solidniejszym' i - ku mojemu zdziwieniu - uznał, że jego pysk jest zbyt delikatny, stwierdziłam więc, że inne tego typu mogą mu zwyczajnie nie pasować.
Kiedy doszczętnie zniszczył dwa Hero Xtra zdecydowałam, że jednak warto zaryzykować i zainwestować w coś trwalszego, a wybór padł na Eurablend, który zamówiłam z dogfrisbee.pl, a z którym nigdy wcześniej nie miałam styczności.
Pierwsze wrażenie? Dysk bardzo elastyczny, giętki, sprawiający wrażenie nieco 'gumowego', o większej średnicy, niż przykładow…

Trzynastka

Bona obchodziła we wtorek (23.06) swoje trzynaste urodziny!




To wciąż najbardziej pozytywny pies, jakiego znam i... niech tak pozostanie :)


No to zima

Free hugs

Jak postanowiłam, tak robię, czyli od nowego roku poświęcamy więcej czasu na ćwiczenie komend mniej lub bardziej praktycznych. Wspominałam kiedyś, że Jimmy bardzo często "posługuje się" łapami i z dużym entuzjazmem podchodzi do zadań, które wymagają ich zaangażowania. Postanowiłam to wykorzystać i do repertuaru jimowych sztuczek dorzucić przytulanie. Myślałam, że dzięki skłonnościom nie zajmie nam to szczególnie dużo czasu, ale okazało się, że nauczenie czegoś takiego wcale nie jest łatwe. Kiedy przychodziło do przytulania przedmiotów, które dawały oparcie, wychodziło super, bo łapy Jimmsona są niczym haczyki, ale utrzymanie się w pionie, przykładowo z maskotką, sprawiało spore problemy. Jakieś początki miały miejsce już parę miesięcy temu, ale dosyć szybko się poddałam, bo nie wiedziałam jak się za to zabrać - ciężko było ocenić, czy łatwiejsze będzie podejmowanie przedmiotu z podłogi i obejmowanie go, czy raczej przekazywanie go w psie łapki, kiedy ten wykonuje tzw. "…

Nowy - lepszy?

Czas na jakieś podsumowanie, do którego zabieram się chyba po raz pierwszy, odkąd mam tego bloga. Ten rok upłynął bardzo szybko, a działo się baaaardzo dużo.
Pod wieloma względami nie był to "psi rok". Zawsze z zainteresowaniem przyglądam się temu, co dzieje się w psim światku - śledzę blogi, fora, czytam o różnego rodzaju wydarzeniach, co pozwala mi choć trochę być na czasie. Sama nigdy nie brałam w tym czynnego udziału, jednak pamiętam lata 2009-2011 czy nawet rok 2012, kiedy udało mi się pojawić to tu, to tam, regularnie z kimś spacerować czy wpaść na jakieś większe spotkanie. W tym roku prawie nic z tych rzeczy nie miało miejsca. Wystarczy wspomnieć, że nawet treningów Frisbee było tak mało, że mogłabym policzyć je na palcach obu rąk. W porównaniu z poprzednimi latami, to (z mojego punktu widzenia) wręcz zaskakujące, bo oboje bardzo lubimy ten rodzaj aktywności. No więc, co się stało? Sama nie wiem. Może wynika to z zmian, jakie zaszły w moim życiu, kiedy to trzeba było…