12/24/2018

Święta, święta


Czytaj dalej...

12/02/2018

Dekada!

Biały pies w ciapki kończy w listopadzie 10 lat. Nawet nie wiem, kiedy to zleciało i jakim cudem tyle już ze sobą wytrzymaliśmy! Przecież jeszcze pamiętam, jak pisałam POST z okazji czwartych urodzin... Miałam 13 lat, kiedy go adoptowaliśmy. Widzę, jak dużo spraw w przeszłości poszło nie tak i cała nasza wspólna przygoda to dla mnie ogromna lekcja. Zrozumiałam, że nie dla każdego psa "uniwersalne sposoby" to najlepsze wyjście - dziś np. prawdopodobnie nie wykastrowałabym Jima i nie słuchała osób, które radziły konsekwentne ignorowanie psa, kiedy się boi. Zawsze myślałam, że wiele rzeczy po prostu trzeba, jeśli chce się być dobrym opiekunem - dzisiaj wiem, że trzeba przede wszystkim patrzeć na zwierzaka, który mieszka pod naszym dachem i używać własnego rozumu.

Powiem Wam, że mam wrażenie, że znamy się już jak łyse konie. Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że reagujemy automatycznie na swoje zachowania, wiem, czego się po nim spodziewać i czego mu nie fundować. To dla mnie taki stary dobry kumpel, z którym można porozmawiać o wszystkim :) Jim nie jest moim ideałem, ale ja jego być może też nie ;) W dalszym ciągu to mój cień, a wręcz prześladowca. Stał się jeszcze bardziej przywiązany do mnie i nie spuszcza mnie z oka. Najbardziej lubi chwile, kiedy wybieramy się na samotny długi spacer w jego ukochane miejsce, gdzie czuje się bezpiecznie. Ja sama czuję, że właśnie tam nasze porozumienie jest na najwyższym poziome. Cieszą go też wspólne spacery z Kubą i Barikiem, bo to jedyny pies, z którym sam inicjuje zabawę. Widać wtedy, że potrafi być beztroski i trochę się powygłupiać. W dalszym ciągu wielu rzeczy się boi, stresują go podróże, nowi ludzie i nieznajome psy. Dlatego podjęłam jakiś czas temu decyzję o niedopuszczaniu do jakiegokolwiek kontaktu z podbiegającymi do nas psami. Dobrze natomiast czuje się w różnego rodzaju knajpach i zdarza się, że jeżeli mamy zielone światło, to zabieram go do nich ze sobą :) Od czasu niedużej kontuzji z września spróbowałam nowej metody na nieciągnięcie na smyczy (tak, u dziesięcioletniego psa!) i uzbrojona w całe pokłady cierpliwości próbuję ją wcielić w życie. I wiecie co? Nawet powolutku działa, chociaż nie zawsze, bo ten psi kombinator wykorzysta każdą okazję, aby sprawdzić, czy zasady się nie zmieniły. Widzę jednak, że stara się walczyć ze sobą i mamy małe sukcesy na tym polu. W dalszym ciągu kocha frisbee i czasami robimy treningi, a senior pokazuje, że wciąż wymiata ;) Kocha także zbiorniki wodne i spędza w nich całą wiosnę oraz lato. W tym roku miał okazję zostać opiekunką dla kociej rodziny i świetnie spisywał się w tej roli. Jego kondycja jak na taki wiek jest naprawdę dobra, niestraszne mu wielogodzinne spacery czy zła pogoda.

W planach były trzy prezenty, jeden z nich jest już zrealizowany (upominek z katowickich psich targów - piłka Liker), drugi powoli się szykuje (komplet od Dog's Profit), a ostatni to coroczne badania krwi (tyle radości dla psa :d), na które niedługo się wybieramy.

Chciałam podzielić się z Wami superprodukcją filmową z okazji urodzin, zbierałam materiał od wakacji, ale magisterka i zdychający laptop skutecznie ostudziły mój zapał. Wpadłam na pomysł opublikowania fotek, które albo kompletnie się do tego nie nadają (matka roku), albo takich, które są naprawdę fajne, ale nigdy nie pojawiły się na tym blogu. Zapraszam do przyjrzenia się jimowemu żywotowi ;)









Młodzi i gniewni, fotka z nasza-klasa.pl! :p































 


Niektóre są oczywiście wątpliwej jakości, ale nam też daleko do doskonałości. Oboje się przez ten czas bardzo zmieniliśmy i trochę dziwnie patrzy mi się na dawną mnie, ale niech będzie ;)

Czytaj dalej...