8/22/2018

JW Pet, Hol-ee roller


Piłki ażurowe są bardzo dobrze znane w psiarskiej społeczności. Swego czasu każdy chciał mieć swojego ażurka, jednak były one trudno dostępne w Polsce i zwykle ściągane zza granicy. Dziś produkowane są przez różne marki, dostaniemy je w paru rozmiarach i kształtach w wielu sklepach. Jednym z nich jest zwierzakowo.pl, dzięki któremu i my mogliśmy sprawdzić wytrzymałość kultowej zabawki.

WYKONANIE


Produkt to piłka Hol-ee roller marki JW Pet, czyli najbardziej znana z piłek ażurowych. Sklep zwierzakowo.pl oferuje pięć rozmiarów - mini (średnica ok. 5 cm), small (ok. 8 cm), medium (ok. 11 cm), large (ok. 14 cm) i jumbo (ok. 13 cm) oraz trzy warianty kolorystyczne, wysyłane losowo - czerwony, zielony oraz niebieski. My otrzymaliśmy ją w kolorze zielonym i rozmiarze L, który jest idealny dla Jima, ale także nieco mniejszego Barika. Jest całkiem spora, dlatego elkę polecałabym psom dużym i średnim.


Piłka wykonana jest z nietoksycznej gumy, dzięki czemu nie musimy obawiać się o bezpieczeństwo naszego psa. Materiał jest bardzo elastyczny i dostosowuje się do sytuacji - podczas dzikiej szarpaniny bez problemu się rozciąga (potrzeba trochę siły, żeby uzyskać w tej kwestii maksimum możliwości), ale nieużywana od razu powraca do swojego kształtu. Guma jest jednocześnie miękka i "przyjemna" dla psiego pyska - Jim bardzo nie lubi twardych gumowych zabawek, z chwytaniem tej nie ma najmniejszego problemu. Pewnie leży w dłoni i trudno ją przypadkowo wypuścić, nawet kiedy pies daje z siebie wszystko ;) Warto wspomnieć, że zapach na początku jest bardzo intensywny, z czasem nieco mniej, ale - jak dla mnie - wciąż wyczuwalny. Psu to jednak w niczym nie przeszkadza i chętnie zatapia w niej kły.

Tutaj już z pierwszymi wgłębieniami

UŻYTKOWANIE




Hol-ee roller reklamowana jest jako wielofunkcyjna - sprawdzi się jako szarpak, aport, "kula smakula" (do środka wrzucamy większe smaczki albo mniejsze piłeczki), zabawka do memlania, a także rozrywka grupowa - mogą bawić się nią dwa psy jednocześnie. U nas była wykorzystywana przede wszystkim do aportowania i szarpania. Jim nie bawi się sam zabawkami, nawet pozostawionymi w jego zasięgu, także nie ocenię, jak sprawdza się jako gryzak.




Rzuca się nią świetnie. Odbija się nieco od podłoża, a później jeszcze turla, chociaż nie jest to wszystko tak spektakularne, jak w przypadku pełnych i twardszych piłek (takie wolę, jeśli chcę po prostu pobawić się w aport bez szarpania). Ustępuje pod naciskiem szczęk, co nie tylko zachęca psa do zabawy (bo może się wgryźć), ale także sprawia, że łatwo mu ją wygodnie chwytać i przynosić. Osobiście uwielbiam kopać piłki - mimo dziur, ażurek także temu się poddaje i leci na pewną odległość. Jest mi tylko szkoda, że nie pływa (nie radzę nawet próbować, od razu tonie), bo wtedy spełniałaby już wszystkie moje wymagania ;)

Chociaż Jim nigdy nie korzystał z kuli smakuli (ani nawet konga), to pokusiłam się o sprawdzenie jego reakcji na taki rodzaj zabawy. Do Hol-ee rollera należy wrzucić nieco większe kąski; przez wzgląd na dziury pies nie będzie pewnie długo walczył, niemniej - wyzwanie zawsze jest. Ucieszyło mnie, że kropka się wciągnęła i trochę ruszyła głową. Na filmiku możecie zobaczyć, że jest całkiem zawzięta i zdeterminowana, żeby wydobyć smaczek :D

Pod TYM linkiem znajdziecie inne materiały, które pokazują jak kreatywnie wykorzystywać ażurka.




WYTRZYMAŁOŚĆ

Pytaniem, które zadawałam sobie od początku, było: jak długo i jak dużo zabawka wytrzyma. O ażurku słyszałam różne opinie, od zachwytów po rozczarowanie - nawet na stronie producenta znalazłam skargi na to, że piłkę łatwo rozerwać. Jak wspominałam, Jim raczej nie niszczy, bo nie interesuje się zabawkami, jeśli są pozostawione same sobie, za to kiedy zaczyna się zabawa nie zna litości. Gryzie, mocno szarpie i łatwo nie odpuszcza. Gdybym miała więcej siły mogłabym kręcić nim młynki, a on dzielnie trzymałby zdobycz (ale to około 25 kg psa, także...). Piłki nie oszczędzaliśmy - powiedziałam sobie, że jeśli pęknie, to widocznie tak ma być i nie omieszkam wspomnieć o tym w recenzji. Ku radości mojej i zwierzęcia, piłka wytrzymuje dziką szarpaninę. Spójrzcie sami, przez co przechodzi:




Póki co, a szarpiemy się nią od 3 sierpnia, nie udało się nam w znaczący sposób jej uszkodzić. Nic nie zostało przedziurawione czy rozerwane. Piłką bawił się nie tylko Jim, bo także Barik - husky z "najdłuższymi kłami", który miał ją (cytuję) "zniszczyć przy pierwszym lepszym ugryzieniu". Wyszła z tego bez szwanku. Natomiast w pewnych miejscach pojawiły się niewielkie wgłębienia po zębach. Nie wpływają jednak w żadnym stopniu na komfort użytkowania produktu.



CZYSZCZENIE

Piłkę wystarczy przemyć wodą z mydłem, aby wróciła do właściwego koloru.

Tutaj widać w niektórych miejscach rysy po zębach

PODSUMOWANIE

Nie bez powodu ażurek zrobił zawrotną karierę w psim świecie. To rzecz, którą warto wziąć ze sobą na każdy spacer, gdyż sprawdzi się nie tylko w roli piłki, ale też nagrody za dobrze wykonane zadanie. Zgnieciona bez problemu zmieści się w kieszeni. Gdyby pływała, zastąpiłaby już całkowicie piłkę tenisową podczas naszych wypraw nad staw. Nie zakładałam, że podda się bez walki, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczona jej wytrzymałością. Jim bardzo ją polubił, chętnie się nią bawi i sprawia mu frajdę "okładanie się" Hol-ee rollerem po głowie. To jest właściwie dla mnie najważniejsze, bo nie jest typem, któremu pasuje wszystko. Na stronie zwierzakowo.pl zakupimy rozmiar L w regularnej cenie 40,50 zł (teraz, w ramach promocji - 34,50 zl). Ze swojej strony powiem, że jestem bardzo zadowolona z produktu i oczywiście - polecam.

» Produkt można zakupić na stronie zwierzakowo.pl | » Zabawki dla psa
Czytaj dalej...

8/16/2018

Bamboo, Obcinacz Deluxe

Obcinanie psich pazurów to ważny element pielęgnacji, o którym - mam wrażenie - nie mówi się tak dużo, jak chociażby o czesaniu czy strzyżeniu. Do pewnego momentu moje psy nie wymagały takich zabiegów, bo ich pazury zawsze były odpowiedniej długości. Wraz z wiekiem oba zaczęły jednak odwiedzać z tego powodu weterynarza, bo bałam się skracania na własną rękę. Nie ukrywam, że przychodzenie z taką błahostką zawsze trochę mi nie pasowało, szczególnie, że jeden z pazurów Jima prawie za każdym razem był zbyt mocno przycinany i nie obyło się bez uszkodzenia nerwu. Długo nosiłam się z zamiarem kupienia cążek, ale nie potrafiłam wybrać konkretnego modelu. Dzięki sklepowi zwierzakowo.pl możemy przetestować sprzęt, który wygląda bardzo profesjonalnie - ale czy faktycznie taki jest?

W tym miejscu gorąco polecam artykuł na piesologii, w którym znajdziecie mnóstwo informacji na temat samodzielnego dbania o psie łapki. Warto się z nim zapoznać, bo nie jest to takie proste, jak mogłoby się wydawać i wymaga odpowiedniego przygotowania.

 
WYKONANIE


Wybrany przeze mnie produkt to obcinacz deluxe marki Bamboo. Przeznaczony jest dla psów, w mojej ocenie średnich i dużych*. Decydując się na taki sprzęt otrzymujemy cztery narzędzia w jednym - nierdzewne ostrze do przycinania, obrotową polerkę (z załączoną baterią) i pilnik do szlifowania oraz środek antyseptyczny, przydatny, gdy pazur zostanie skrócony zbyt mocno. W opakowaniu znajdziemy także wymienny kamień szlifierki oraz instrukcję, niestety nieprzetłumaczoną na język polski (jest w wersji angielskiej i francuskiej).

Obcinacz występuje w trzech wariantach kolorystycznych: różowym, niebieskim oraz zielonym. Blokada umożliwia bezpieczne przechowywanie sprzętu, a gumowe elementy po zewnętrznych stronach pozwalają na stabilny chwyt. Całość wykonana jest z plastiku.





Długość cążek to około 15 cm, dzięki czemu pasują nawet do mojej (niewielkich rozmiarów) dłoni ;) Są solidnie wykonane. Elementy rozmieszczono w bardzo przemyślany sposób - pilnik wraz z środkiem do dezynfekcji "ukryto" w jednej z rączek, druga z kolei zakończona jest polerką (różową nakładkę można ściągnąć), dzięki czemu mamy łatwy dostęp do szlifierki. Dodatki te nie przeszkadzają podczas obcinania, co jest kolejnym plusem. Pojemnik z sypkim antyseptykiem oczywiście się wyciąga, natomiast jego zatyczka pełni jeszcze jedną funkcję - jest wyprofilowana tak, aby można było wsypać do niej proszek i przycisnąć psi pazur do środka dezynfekującego, tamując w ten sposób krwawienie. Genialne rozwiązanie.

* na stronie produkt jest skategoryzowany jako psi, sugerując się instrukcją można natomiast wykorzystywać go także do kociej pielęgnacji (osobiście przy mniejszym zwierzaku wolałabym mniejsze ostrze)



UŻYTKOWANIE

Z Bamboo obcinanie przypomina cięcie plastikowej słomki - to było moje pierwsze skojarzenie, serio! Nawet twardy pazur poddaje się bez problemu. Jeśli pamiętamy o zdecydowanym i szybkim ruchu, nie ma szans, żeby się ułamał lub został zmiażdżony. U Jima występuje tendencja do kruszenia przy skracaniu, więc dobrze naostrzone narzędzie to podstawa - na tym polu Bamboo nie zawodzi i pozwala na precyzyjne cięcie, a same pazury kruszą się mniej niż podczas wizyt u weterynarza. Jest też po prostu wygodny w użyciu i dobrze leży w dłoni. Zdobycie wprawy gwarantuje, że proces przebiegnie szybko i bez zbędnego stresu - ale to już kwestia czynnika ludzkiego.

Musicie koniecznie pamiętać o tym, że psa trzeba nauczyć spokojnego znoszenia takiej "operacji", bo jego ruchy zdecydowanie utrudniają przeprowadzenie jej dobrze. Przy zwierzakach, które mają kudłate stopy polecam wcześniejsze podcięcie włosków - to też ułatwia pracę (sama o tym zapomniałam przy pierwszym użyciu).



Początkowo wydawało mi się, że obrotowa polerka będzie raczej "bajerem", jednak pozytywnie mnie zaskoczyła. W praktyce to bardzo fajna rzecz, która pozwala na sfinalizowanie zabiegu - przypiłowanie brzegów pomaga nadać pazurom odpowiedni kształt oraz pozbawia je zadziorów, którymi łatwo podrapać nasze ręce. Myślałam, że lepiej w tej roli sprawdzi się drugi pilnik, jednak mnie łatwiej jest posługiwać się właśnie polerką. Pilnik za to przyda się, jeśli wolimy operować czymś mniejszym. Oba rozwiązania się sprawdzają, więc tak naprawdę od nas zależy, które z nich wybierzemy.

Tak w razie potrzeby używamy zatyczki - na fotce pazurki (i włosy miedzy palcami) są już skrócone
Załączenie antyseptyka w dobrze skonstruowanym pojemniku sprawia, że wszystko mamy pod ręką. Pierwsze wydobycie go nastręczyło trudności (bardzo mocno "siedzi"), jednak z każdym kolejnym jest łatwiej. Z założenia jest on wymienny, a wkład możemy zakupić osobno.


PODSUMOWANIE

Bamboo obcinacz deluxe to produkt, który doskonale spełnia swoją funkcję. Spodobał mi się już na pierwszy rzut oka, bo wygląda na porządnie wykonany i rzeczywiście taki jest. Oczekiwałam czegoś premium i nie zawiodłam się. Dodatkowo jest przyjemny dla oka i jeśli komuś zależy na ładnych akcesoriach, to spełnia i to kryterium (moim zdaniem - jak większość produktów marki Bamboo). Minusem może być brak polskiej instrukcji, bo jednak nie każdy radzi sobie z angielskim, a informacji jest tam sporo i zdecydowanie ułatwiają posługiwanie się narzędziem (w razie czego są obrazki ;). Poza tym, do niczego więcej nie mogę się "przyczepić". Nic tu nie jest przypadkowe i faktycznie - zgodnie z opisem na stronie sklepu - mamy do czynienia z "kompletnym narzędziem do pielęgnacji pazurów". Na zwierzakowo.pl kupimy go za 48,86 zł. Zdecydowanie polecam, ja jestem zadowolona w 100%!

» Produkt można zakupić na stronie zwierzakowo.pl | » Akcesoria dla psów
Czytaj dalej...

8/04/2018

Smycz przepinana, PSIAKREW!

Po zajechaniu smyczy z OhMyDog pilnie potrzebowałam czegoś nowego na codziennie spacery. Najłatwiej jest mi zdecydować się na zakup produktu, który zachwyci mnie od pierwszego wejrzenia - tak też było z przepinaną smyczą PSIAKREW! Czy była to dobra decyzja? Przekonajcie się ;)


ZAMÓWIENIE&KONTAKT



Wzorek smyczy od razu wpadł mi w oko, lecz na widok karabińczyka zapaliła się czerwona lampka. Na pierwszy rzut oka nie wydaje się mocny i solidny, czy jest więc wytrzymały i da radę z zwierzakiem ważącym 25 kilo? Przed zakupem postanowiłam skonsultować to z sklepem poprzez ich stronę na Facebooku - na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Pani odpisała szczerze, że jest to karabińczyk standardowy i nie jest w stanie określić, jakie obciążenie może on przyjąć, ale radzi sobie z nagłymi szarpnięciami. Postanowiłam więc zaryzykować i przekonać się na własnej skórze, czy smycz się u nas sprawdzi.

Produkt dotarł porządnie zapakowany, w folii, z uroczą wstążeczką i bilecikiem, na którym znajdziemy informacje odnośnie tego, jak dbać o smycz. Realizacja zamówienia była ekspresowa* - 12.06 wpłata została zaksięgowana, a już 14.06 przesyłka do mnie dotarła.

* forma dostawy: przesyłka polecona priorytetowa


WYKONANIE




Pierwszy rzut oka - wow, na żywo jeszcze ładniejsza ;) Nasza smycz ma 300 cm (niestety kiedy kupowałam niedostępna była wersja krótsza - 220 cm), to wariant przepinany (regulowany). Szerokość taśmy wynosi 2,5 cm, a wykonana jest z poliestru. Wzór nazywa się Tropical Monstera (istnieje możliwość skompletowania całego zestawu z tym printem). Na stronie producenta możemy wyczytać następujące informacje:
Wykonane są z mocnej i wytrzymałej taśmy, odpornej na blaknięcie i warunki atmosferyczne. Nie naszywamy i nie obszywamy taśm tkaniną, tym samym nie narażamy klienta na poprucia i zniszczenie smyczy. Wzór jest naniesiony bezpośrednio na taśmę i praktycznie niezniszczalny. Nasze produkty można nosić i prać do woli!

UŻYTKOWANIE

Przed i w trakcie ulewy
Po ponad miesiącu użytkowania mogę potwierdzić - tak, nic się nie pruje! Szycie wykonane jest bardzo solidnie, a nici dobrze trzymają. Nic również nie odstaje, nie przeciera się i nie odrywa. Wzór jak zachwycał barwami, tak zachwyca nadal. Co najważniejsze, karabińczyk zdał egzamin, wytrzymuje nagłe szarpnięcia i nie jest taki lichy, jak zakładałam na początku (skrzywienie po tym, jak dużo mocniejszy w poprzedniej smyczy pękł).

Smycz dobrze leży w dłoni i nie powoduje otarć nawet w przypadku gwałtownego zrywu zwierzaka. Jest trochę sztywna, ale jednocześnie gładka i przyjemna w dotyku. To nasza jedyna opcja na spacery, doświadcza więc dziennie wszystkich ich uroków; ma się dobrze po ulewnym deszczu, ciągnięciu po trawie, moczeniu w jeziorze czy kontakcie z błotem i piachem. Nasza wybrudziła się nieco w "strategicznych" miejscach (rączka, przy okuciach, przy karabińczyku), ale nie powiem, żeby szczególnie "łapała" zanieczyszczenia. Okucia (jak dotychczas) nie zardzewiały.


CZYSZCZENIE

Według zaleceń producenta, smycz pierzemy w 40°. Po tym wygląda jak nowa, nie ma śladu po brudzie, a kolory nie blakną. Tak prezentuje się po miesiącu użytkowania i pierwszym praniu:




PODSUMOWANIE

Powiem wprost - trudno znaleźć mi jakieś wady produktu. Jest po prostu porządny i dobrze spełnia swoją funkcję. Dodatkowo na żywo wygląda naprawdę efektownie i przykuwa uwagę ;) Ode mnie także duży plus dla sklepu za kontakt i szybką realizację zamówienia. Za wariant przepinany o szerokości  2,5 cm i długości 300 cm zapłacimy 59,99 zł. Cena nie jest wygórowana, jednak biorąc po uwagę, że nie jest to produkt spersonalizowany i nie posiada "bajerów" typu podszycie, widziałabym go w cenie 50-55 zł (sama dzięki rabatowi płaciłam 53,99zł). Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić zarówno sklep, jak i oferowane akcesoria.

» Smycz możecie zakupić na stronie https://psiakrew.sklep.pl/.
 
Czytaj dalej...