6/29/2018

Nowości w psiej szafie

Od zakupu kompletu spacerowego smycz + szelki marki OhMyPet minęło już 5 lat! Obroża Ferplast Daytona w użytku chyba siódmy rok... Więc z czystym sumieniem mogę przyznać, że gadżeciarzem nie jestem i jednocześnie pozwolić sobie w końcu na odświeżenie psiej szafy. Mój problem polega na tym, że zwykle nie podoba mi się to, co chętnie wybierają inni psiarze (Hurtta i Ruffwear nie są w ogóle w moim guście), zawsze jakiś mały detal odciągnie mnie od kupna, ponadto wyznaczam pewne granice, jeśli chodzi o cenę produktu (bo uważam, że w wielu przypadkach jest sporo przesadzona), preferuję także wytwory hand made, a podjęcie jakiejkolwiek decyzji zajmuje mi dużo czasu, więc zakup nowych akcesoriów to dla mnie nie lada wyzwanie.

Pierwszym wyborem była marka Kudłaty Art, która ma wszystko, czego mi potrzeba (obroże na sprzączkę! easy walk!), dodatkowo takiej opcji personalizacji, jaką oferują klientowi, nie widziałam chyba nigdzie... Niestety na okres wakacyjny byli już zawaleni zamówieniami. Skończyło się tak, że każdy produkt zakupiłam w innym sklepie, przez co trzeba było się trochę nagimnastykować, żeby wszystko do siebie pasowało. Każdy element stworzyła inna firma i dodam, że wcześniej owych firm nawet nie znałam, kupowałam więc w ciemno.

SMYCZ - PSIA KREW!



Smycz przepinana, 2,5 cm, z przepięknym wzorem Tropical Monstera... urzekła mnie tak bardzo, że zignorowałam fakt, że 300 cm to sporo za dużo jak na moje potrzeby. Do wyboru także wersja miejska, krótsza, ale mi zależało na dwóch karabińczykach.


SZELKI - FRANSJA ELEGANSA



Szelki easy-walk, handmade, szerokość 3 cm, z podszyciem - pianką neoprenową. Są proste, na początku planowałam zupełnie inne, ale wzorek na smyczy wygrał i chciałam po prostu, żeby szelki były w miarę dopasowane. Sklep oferuje nam personalizację niemalże każdego elementu (poza kolorem okuć), a kolekcja tasiemek i tkanin jest niemała, także jest w czym wybierać.


OBROŻA - ?

Coming soon... wciąż szukam ;) Albo się poddam i zamiast metalowej klamry (sprzączki) wybiorę zwykłą plastikową, albo kupię coś klasycznego (z Pitmana lub El Perro), ale sprawdzonego. Trzymajcie kciuki za podjęcie decyzji przed końcem wakacji.

* * *

Póki co sprzęt nie był intensywnie używany, myślę, że każdemu z nich poświęcę osobny post z recenzją. Mam nadzieję, że żaden z nich mnie nie zawiedzie, bo chociaż jest w czym wybierać (cuda z Dog Ahead, Dog's Profit czy Warsaw Dog ♥ ), to nie chcę robić tego drugi raz.
Podrawiamy,
A & J

Czytaj dalej...

6/13/2018

#Z życia wzięte 03 | Naruszenie godności osobistej

Wychodzisz na nocny spacer ze swoją dwójką, drogę przecina ci para z TTB. Mając świadomość, że twój pies nie należy do przyjaznych zatrzymujesz się, aby ludzie, którzy zmierzają w kierunku najbliższej bramy, mogli spokojnie was minąć. Kto tu zawinił?


Jak dla mnie - nikt. Logicznym jest, że w takiej sytuacji (z punktu widzenia właścicielki amstaffa) jestem wdzięczna, że druga strona daje przestrzeń i przechodzę obok bez słowa. Najwyraźniej można moją postawę odczytywać dwojako, czego się nie spodziewałam - pani zatrzymała się i w zamian za uprzejmość usłyszałam, że "Amstaffy połykają w całości" i "Ojej, nie utrzymam go". Zaczęłam więc tłumaczyć z daleka, że to mój pies ma problem, jednak zmiany tonu się nie doczekałam, wolnej drogi również. Pani po chwili zdecydowała się na krok w naszą stronę (why?), a spokojny dotąd amstaff przypuścił szarżę na moje psy. Opiekunka została szarpnięta w przód, prawie upadając złapała partnera za rękę, oboje próbowali utrzymać zwierzaka i udało się im go ostatecznie odciągnąć. Teraz już kozaczenie się skończyło, smycz psa została skrócona, a para umknęła do bramy. Kobieta mruczy na koniec coś pod nosem, jakby faktycznie nie spodziewała się reakcji swojego pupila. Cyrk.

Do dziś nie wiem, czemu to wszystko miało służyć. Rozumiem, że wielu właścicieli TTB spotyka się z ogromną niechęcią środowiska. Rozumiem, że są wrażliwi (przewrażliwieni?) na tym punkcie. Ale osobiście gdzieś mam to, że ktoś chce mi udowodnić, że jego pies jest super. Serio, nie interesuje mnie to, za to bardzo drażni. Nie mam uprzedzeń, absolutnie nie winię psa (był grzeczny, póki nie wkroczyła do akcji wojownicza opiekunka) czy rasy (bo mógł być przedstawicielem każdej innej), nie rzuciłam żadnego nieprzyjemnego komentarza, dlaczego więc ktoś w ogóle rozpoczyna tego typu dyskusję? Wydaje mi się, że problem tkwi w braku pokory i dziwnym poczuciu, że jak od nas "stronią", to trzeba im wygarnąć. Bo jak to tak, mieć jakieś ale do MOJEGO psa? Jak to tak minąć bez słowa? No nie da się. Trzeba przygadać temu drugiemu.

Rzadko zdarza się, że ktoś schodzi z drogi na nasz widok, ale na pewno mam za sobą tego typu doświadczenia. Nigdy nie poczułam się urażona z tego powodu, bo sama wiem, jak wiele może być przyczyn podobnego zachowania. Prawdę mówiąc dla mnie to uprzejmy gest ze strony drugiej osoby (o ile sobie nie złorzeczy pod nosem w moim kierunku, bo to chamstwo), który odwzajemniam uśmiechem - nie wnikam dlaczego, nie obruszam się, bo ostatecznie mam święty spokój. Ale widocznie i tak źle, i tak niedobrze.


Czytaj dalej...