Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Nadchodzi najgorsze

...czyli czujemy (słyszymy...) nadchodzącego Sylwestra. Tak wygląda nasza zima :)











Pozdrawiamy,
B & A & J

Christmas is coming...

W sumie powinno być na odwrót - to Jimmy powinien mieć rogi, a Bona czapkę, ale J potrafi znieruchomieć i dużo łatwiej zrobić mu ostre zdjęcie. Postanowiłam, że w tym roku psiska dostaną w końcu coś specjalnego na święta. Prezentem dla Jimmy'ego będą dyski (na tę chwilę w sumie nie posiadamy takich, które nie wyglądają jak sitko), duży problem mam z Boną. Zabawki jej nie interesują, komplet rogzowy wciąż jest w doskonałym stanie... może dostanie coś smacznego. Jakieś pomysły? :)
Kochani, życzymy Wam, by nadchodzący 2013 rok obfitował w sukcesy i był dużo lepszy niż 2012! B & A & J

Podsumowanie

W jednym z wcześniejszych postów wspomniałam, że dzieciak skończył w październiku cztery lata, a ja mam zamiar napisać o tym wkrótce coś więcej. Napiszę więc dzisiaj. Będzie bardzo dużo zdjęć, bo trudno mi bez nich opisywać jego rozwój. Wyszukiwanie ich oraz obrabiane to około 5 godzin (jeśli nie więcej) wyjętych z życiorysu ;)

Na pierwszy ogień idą te dwa. Co tu dużo mówić - oczęta z fotografii po lewej powitały mnie w jednym z ogłoszeń, znajdujących się na borderowym forum. Podejrzewam, że jest to pierwsze zdjęcie mojego Jimma. Wygląda niewinnie, prawda? Też dałam się zwieść... ;) W dziale znajdowała się masa ogłoszeń, ale mnie zauroczyła właśnie ta mordka, to spojrzenie, ten kolorowy nos... Wybór padł właśnie na tę sierotkę, szukającą swojego człowieka. Natomiast fotografię po prawej wysłał nam właściciel. Można domyślić się, że są to rodzice J. - biała to mama, a czarny tata. O ile mamę teraz przypomina, to do taty nie jest za bardzo podobny - może nieco z wyrazu pyska. Oba pieski…

O różnicach [część pierwsza]

Myślę, że każdy właściciel dwóch (lub większej ilości) psów zastanawia się czasami nad tym, jak bardzo jego czworołapy różnią się od siebie, nawet jeśli są osobnikami tej samej rasy. Co więc ma powiedzieć właściciel SH i kundelka niewiadomego pochodzenia? Kiedy J już się u nas zadomowił, różnice między nim, a małą Boną były KOLOSALNE. On niesamowicie spokojny w domu, szybko pojmujący zasady, jakie w nim panują, ona... mała demolka ;) Po ponad trzech wspólnie spędzonych latach mogę stwierdzić, że o ile Jimmy był aniołkiem za młodu, a Bona "wcieleniem zła", to teraz jest niemal zupełnie na odwrót. Często zadaje sobie różne pytania i porównuję do siebie oba burki (choć wiem, że nie powinnam). Zupełnie przyzwyczaiłam się już do tego jakie są i jak się zachowują, wcale nie oczekuję, że nagle oba będą "działać" na takich samych zasadach (choć czasem mogłyby). Czym tak bardzo się od siebie różnią? Jeśli chodzi o posłuszeństwo, to chyba można domyślić się, które zwierze g…

Prezent urodzinowy

Listopad jest miesiącem, w którym przypuszczalnie burek numer dwa przyszedł na świat. Jako, iż dokładna data jest nieznana, a ja nie wyznaczyłam dnia, który mógłby być jego urodzinami, prezent przyszykowałam wczoraj, ponieważ miałam trochę wolnego czasu. Mogła to być zabawka, bo J uwielbia zabawki w każdej postaci, a jednak postawiłam na coś - w moim przypadku - oryginalnego i upiekłam ciasteczka wątróbkowe. Powiem szczerze, że obawiałam się, czy zwierzakom zasmakuje (a jeśli nie, to co ja zrobię z taką ilością ciasta?), ale chyba niepotrzebnie...



...bo  towarzyszyły mi dzielnie przez cały proces krojenia, czekając na każdy okruszek :) Ciastka baaardzo im zasmakowały, co niezmiernie mnie cieszy. Kotom zresztą też... ;) Możemy więc śmiało polecić je każdemu!


Przepis, gdyby ktoś chciał wykorzystać pomysł (bardzo prosty)
0,5 kg wątróbki (u nas drobiowa)pół szklanki olejumąka tortowa (tyle, by uzyskać rzadką, "lejącą się" masę)1 jajkoopcjonalnie bazylia/oregano Piec ok. 15-20 minu…

Nastopnie

Jim generalnie potrafi wykonać parę sztuczek. Jakoś nigdy nie czułam potrzeby uczenia go zbyt wielu, także prócz parunastu, jak na przykład "mało przydatne" wchodzenie tyłem na przedmioty, zawijanie się w koc, krzyżowanie łap czy BARDZO pożyteczne zamykanie drzwi, wykonuje tylko podstawowe komendy. Przyznam szczerze, że średnio przepadam za uczeniem go czegoś, co jedynie efektownie wygląda, ponieważ nie do końca odpowiada mi jego tok rozumowania i sposób, w jaki próbuje pojąć, czego od niego oczekuję, dlatego też status wielu komend to "rozpoczęte-nieskończone". Zwykle wygląda to tak, że ja mam swoją wizję i staram się małymi krokami przekazać ją Jimowi, a on ma swoją i z miną ułomka uparcie twierdzi, że "łapy są dobre na wszystko". Jego tendencje do używania łap w każdej sytuacji bywają irytujące, więc kiedy moje ręce pokryte są od łokci w dół śladami po pazurach, zwykle daję za wygraną. Poza tym z nim często jest tak, że mogę się dwoić i troić, żeby wy…

Zostań.... szuukaj!

Czasami podczas spaceru, po wielu rzutach piłeczką i wykonaniu repertuaru przeróżnych sztuczek, przychodzi moment, w którym pies jeszcze chciałby coś porobić, choć może nie coś, co wymaga od niego bardzo dużego wysiłku fizycznego. Co robimy wtedy, żeby pozwolić mu jeszcze trochę pobiegać, ale w sposób kreatywny, by nie wprowadził w życie swoich, niekoniecznie mądrych, pomysłów? My szukamy :)

Jim na pewno nie jest mistrzem w tej kategorii, co można zauważyć na powyższym obrazku, kiedy to zmierza w kierunku odwrotnym do położenia niebieskiej piłki... Może tak sobie krążyć wokół szukanego przedmiotu, minąć go parę razy, nagle zmienić kurs.... Wiem na pewno, że sprawia mu to ogromną frajdę. Kiedy usłyszy "Szukaj!" startuje najszybciej, jak potrafi i zabiera się za przeszukiwanie terenu. Czasami zabawnie wygląda to, jak oddala się od piłki o dobre dziesięć metrów, a mimo to z nieustającym zapałem zatacza szerokie kręgi z głową przy ziemi. O ile odnalezienie zabawki w terenie nie…

Fotorelacja

Zdjęcia z dzisiejszego, dosyć pochmurnego, spaceru.




















Na koniec moje ulubione:

Pozdrawiamy! :)

Poza sezonem

Rozpoczyna się sezon zawodów różnego rodzaju. Wszędzie widzę obszerne fotorelacje, filmy i długie opisy, a tymczasem my jesteśmy całkowicie poza tym. Na tegorocznym DCDC Chorzów byłam tylko chwilę, wolałam przejść się po parku. Obecnie czuję się trochę odcięta od 'psiego świata' - mało trenujemy,  nie umawiamy się na żadne spacery, omijamy wszelkie kynologiczne imprezy, ja sama rzadziej przeglądam różne fora i blogi. Winę jednak zrzucam na szkołę, która pochłania cały mój wolny czas ;) Z drugiej strony, widzę jakieś pozytywne strony takiej sytuacji - troszkę przystopowaliśmy z kształceniem się pod kątem frisbee, a za to zajęliśmy się problemami, które nieustannie nam towarzyszą - a są to na przykład problem wyciszenia i całkowitego wyluzowania się na dworze (nakręcanie się na psy, niektórych ludzi, wszystko, co ucieka, dodatkowo reagowanie na głośniejsze dźwięki wyłączeniem się), problemy z aportowaniem (oczywiście nie mowa tu o dyskach, które są największą świętością) czy pa…