Mały sukces

Pewne postępy frisbowe już poczyniliśmy, zad nie ciąży już tak bardzo, ale tym, z czego się cieszę najbardziej, są... chest vaulty! W końcu zaczynają wychodzić! A wystarczyło tylko odchylić się i unieść wyżej rękę... Mój frisbogeniusz (chociaż w tej dziedzinie jest moim prywatnym mistrzem ;) może teraz porządnie się odbić, a ja mam nadzieję, że niebawem doprowadzimy vaulty do perfekcji.

Komentarze

  1. Czad! Ja mam straszny problem z ogarnięciem chest vaultów, ostatnio skończyło się na tym, że suk niechcący użarł mnie w rękę zamiast chwycić dysk :P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam frisbowe popisy Jima. A chest voulty wychodzą wam super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak super! :D Cieszę się, że wam idzie. Uwielbiam vaulty, świetnie wyglądają! Oby tak dalej! Zresztą nie wiem jakim cudem wasze dyski są w takim dobrym stanie, mój sprzed 2 tygodni jest powgniatany i ma jakiś dziwny kształt ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Woow... super Wam to wychodzi! :D
    Jakie macie dyski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, ale póki co wychodzi nam jeden vault na dziesięć :P Aktualnie korzystamy z modelu Fastback Flex.

      Usuń
  5. nie pamiętam czy już pytałam :D ale występujecie gdzieś w tym roku ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku nigdzie, moooże w 2014 gdzieś się pojawimy. Chociaż na zawody to się chyba nie nadajemy :P

      Usuń

Prześlij komentarz