Jimmy


James, Jimmy, Jim, Jot, Ji, JJ…
mix, listopad 2008, samiec
Na tego pana trafiłam w lutym 2009 na psim forum. Od razu pomyślałam, że jak drugi pies, to tylko ten (: Mieszkamy razem już prawie trzy lata, a Jimmy nieustannie zaskakuje. Życie z nim nigdy nie jest monotonne, jest dosyć nieprzewidywalny i ma mnóstwo dzikich pomysłów. To praktycznie pierwszy mój własny pies i jak to zwykle bywa, nie dopilnowałam wielu spraw, popełniłam parę błędów i troszkę już razem przeszliśmy. Z pewnością drugie tyle przejdziemy, bo ciągle coś wymaga dopracowania, naprawienia, zmiany etc. Jim pokazał mi co znaczy praca z psem, jak wiele wysiłku trzeba włożyć, by pomóc psu z lękliwością, o jak wiele rzeczy trzeba zadbać już za młodu i w końcu jak to jest mieć czworonoga, który uwielbia się bawić z właścicielem, zwraca na niego uwagę na spacerach, podejmuje wszelkie wyzwania, cieszy go jego zainteresowanie, jest niesamowicie oddany wszystkim, których zna, pozwala zrobić ze sobą dosłownie wszystko, absolutnie niczego nie niszczy i kiedy nie ma się dla niego czasu, po prostu zasypia i nie wymusza uwagi. Dodatkowo oboje kochamy Dogfrisbee i przyznam, że nie spodziewałam się, że J tak dobrze sprawdzi się w tej dyscyplinie. Brzmi świetnie, przede wszystkim dlatego, że nie jest zestawione z listą problemów… Ale nie poddajemy się, by kiedyś móc powiedzieć, że w końcu jest idealnie.


Czy osiągnęliśmy już jakieś sukcesy? Hm, mamy za sobą jedynie debiut w kategorii Starters na zawodach DCDC Chorzów 2011, gdzie zajęliśmy dziewiąte miejsce na osiemnaście zespołów i którego raczej wolę nie pamiętać : P