sobota, 28 maja 2016

Lękliwy pies w przestrzeni publicznej


Pies lękliwy to temat, który nieustannie przewija się na blogu. Jim miał taki problem już kiedy trafił do mnie - na widok czworonogów natychmiast uciekał w drugą stronę, nie zważając ani trochę na swoje bezpieczeństwo, w pewnym momencie zaczął bać się również rowerów, nie mówiąc już o dźwiękach, cieniach, które pojawiały się na ścianach w mieście wieczorową porą czy migających światłach. Mimo pracy nad jego charakterem, wciąż jest to zwierzak, który ma problemy z akceptacją obcych ludzi i psów. Najczęściej stanowczo daje do zrozumienia, że wolałby, by zniknęły z pola widzenia. Takie problemy są dla właścicieli żyjącymi z lękliwymi czworonogami czymś - powiedzmy - normalnym, a na pewno są z nimi zaznajomieni i wiedzą, jakich sytuacji należy unikać. Resztę często "psie odchyły" wprowadzają w niemałe zdumienie, przez co padają pytania typu: "Jak to, to ten pies ma osiem lat, a wciąż taki nieogarnięty?", "A, to on jest po przejściach?", "Czemu on tak piesków nie lubi?".

Kilka uwag do świata, które ułatwiają nam życie.

Nie baw się w behawiorystę
Wiele razy słyszę, że ktoś nie ma problemu z kłapiącym Jimem - jego pies jest stabilny psychicznie, ucieknie, nie odwarknie, zignoruje. Nie muszę wspominać, że słyszę to od ludzi, którzy sami do nas podchodzą - ja nigdy tego nie robię, trzymam się na dystans od większości, nie chcąc nikomu wchodzić w drogę z moim nie do końca normalnym psem. Uwierzcie mi, że ostatnim, czego taka para chce, jest usilne przekonywanie, że drugi czworonóg załatwi sprawę - nawet, jeśli jest w tym trochę racji.

Nie kwestionuj
Jeśli druga strona informuje wprost, że pies jest lękliwy, nie podważaj jej opinii - często spotykam się z bagatelizowaniem sprawy bądź też sugerowaniem całkiem innego podłoża problemu. Jim nie jest typem, który ze strachu wpada w panikę - on od razu odgania psa: wtedy zdarza mi się słyszeć, że przecież nie tak zwierzę okazuje swój lęk. Właściciel zna jednak swojego towarzysza lepiej i wie, że być może przy dłuższym i inaczej zainicjowanym kontakcie psy podeszłyby do siebie przyjacielsko i nie ma potrzeby wysłuchiwania opinii kogoś, kto widzi jego zwierzaka po raz pierwszy w życiu.

Nie miej pretensji....
...jeśli to Ty dążyłeś do spotkania. Usłyszałam kiedyś, że Jim jest fałszywy, bo z daleka wyglądał łagodnie i przyjaźnie. Zdarzyło mi się też wysłuchiwać pretensji, że nie powinien bywać w miejscach publicznych. Naprawdę nie czuję się dobrze z tym, że to mój podopieczny zachowuje się wobec kogoś nieprzyjemnie i zawsze przepraszam - ale nie będę jednak czuć się winna, jeśli to ktoś się nam narzuca.

Nie czuj się urażony...
...jeśli zostaniesz poinformowany, by nie podchodzić. Zdarza się, że ludzie zmieniają nagle swoje nastawienie, gdy proszę, żeby się nie zbliżali. Nie robię tego złośliwie - staram się tylko dbać o bezpieczeństwo. Podobnie jest, gdy zauważam, że kontakt zaczyna iść w złą stronę (mój przestaje być sympatyczny, czyjś robi się coraz bardziej nachalny) - nie ma co obrażać się, gdy ktoś powie "dość".

Nie dąż do kontaktu za wszelką cenę
Nie próbuj przekonywać czyjegoś czworonoga, że jesteś super tylko dlatego, że czujesz się niezręcznie i niekomfortowo z powodu jego strachu przed tobą. "Nieśmiałość" psów często wywołuje w nas konieczność uświadomienia im, że nie jesteśmy groźni - i często robimy to nie tak jak powinniśmy, zrażając je do siebie jeszcze bardziej. Ja obserwuję to nawet wśród moich znajomych, którzy wystraszonego Jima chcieliby wręcz zagłaskać, by tylko się uspokoił - co, jak można wywnioskować, nie rozwiązuje problemu.

Szanuj strefę komfortu
Jeśli wiesz, że dany pies się boi, nie ignoruj sprawy. Skoro twój nie ma takich problemów, nie zaczepia też innych czworonogów - spróbuj utrzymywać pewien dystans, aby obie strony nie wchodziły sobie w drogę. Bardzo cenię ludzi, którzy potrafią przytrzymać swojego towarzysza czy odwołać go, jeśli musimy się minąć i nie pozwalają swojemu na podbieganie w celu przywitania się. Niby mała rzecz, a pomaga uniknąć konfliktów i zbędnych nerwów.

Reaguj, jeśli twój pies się zapomni
Nawet jeśli zapoznanie przebiegnie pomyślnie, podczas zabawy może dojść do sytuacji, gdy lękliwy pies zaczyna być ofiarą naszego. Nie należy wtedy uznawać, że to tylko taka forma rozrywki - warto zainterweniować i przerwać zachowanie. Dla naszego z pewnością znajdzie się inny towarzysz, a lękliwemu psu nachalność i napastliwość drugiego nie wyjdą na dobre.

Widzisz żółtą wstążeczkę?
Swego czasu ruszyła ciekawa inicjatywa, która ma pomagać psiarzom w komunikacji - Yellow Dog Project (klik). Przyznam, że sama nie spotkałam się w moim otoczeniu z widokiem psiaka oznakowanego w ten sposób, niemniej jestem świadoma komunikatu. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, o co chodzi - zachęcam do poczytania na ten temat!


Każdy z nas jest odpowiedzialny za swojego psa i jego poczynania. Rozumiem, że inni mają prawo machnąć ręką na strachy mojego - chciałabym tylko, by się do nich nie przyczyniali. Wykażmy się odrobiną empatii, pomyślmy o konsekwencjach naszej lekkomyślności - jestem pewna, że druga strona to doceni. Wszystko, co napisałam, odnosi się tak naprawdę do zachowań wobec każdego napotkanego na spacerze zwierzaka - jednak nie w przypadku wszystkich może prowadzić do naprawdę przykrych konsekwencji.


Macie jakieś inne uwagi, które mogą uczynić życie z lękowcem przyjemniejszym?