czwartek, 15 listopada 2012

O różnicach [część pierwsza]

Myślę, że każdy właściciel dwóch (lub większej ilości) psów zastanawia się czasami nad tym, jak bardzo jego czworołapy różnią się od siebie, nawet jeśli są osobnikami tej samej rasy. Co więc ma powiedzieć właściciel SH i kundelka niewiadomego pochodzenia?
Kiedy J już się u nas zadomowił, różnice między nim, a małą Boną były KOLOSALNE. On niesamowicie spokojny w domu, szybko pojmujący zasady, jakie w nim panują, ona... mała demolka ;) Po ponad trzech wspólnie spędzonych latach mogę stwierdzić, że o ile Jimmy był aniołkiem za młodu, a Bona "wcieleniem zła", to teraz jest niemal zupełnie na odwrót.
Często zadaje sobie różne pytania i porównuję do siebie oba burki (choć wiem, że nie powinnam). Zupełnie przyzwyczaiłam się już do tego jakie są i jak się zachowują, wcale nie oczekuję, że nagle oba będą "działać" na takich samych zasadach (choć czasem mogłyby). Czym tak bardzo się od siebie różnią?
Jeśli chodzi o posłuszeństwo, to chyba można domyślić się, które zwierze góruje nad drugim. Jasne, że Jim ;) Bona, odważna i niezależna, nie ma zamiaru krążyć wokół mnie i oczekiwać na zabawę czy też być na każde moje zawołanie. Póki nie zaoferuję jej czegoś baaardzo atrakcyjnego, będzie zajmowała się swoimi własnymi sprawami, a zainteresowanie jej swoją osobą wcale nie jest takie proste. Z kolei Jimmy nie jest szczególnie ciekawy tego, co kryje się w pobliskich krzakach, za tamtym drzewem, w lesie oddalonym o 500 metrów i bieganie bez celu niekoniecznie jest dla niego rozrywką. Jeśli chodzi o inteligencję i "mądrość życiową", to prawie wszystkie punkty wędrują na konto panny B. Jest niesamowicie sprytnym i bystrym psem, potrafi ocenić, co jest opłacalne dla niej, a nie wyłącznie satysfakcjonuje właściciela. Gdyby zostawić ją sam na sam z pudełkiem smakołyków dużo szybciej rozpracowałaby jak się do nich dostać - J zapewne po paru nieudanych próbach oczekiwałby, że jedzenie samo do niego przyjdzie. Jemu w ogóle dużo łatwiej narzucić swoje zdanie - kiedy na podłogę upadnie smaczek, Bona nie odpuści, póki go nie znajdzie, a biały na moje zapewnienie, że nic tam nie ma, po prostu uzna to za prawdziwe.
Bardzo odróżnia ich od siebie wrażliwość na ludzkie emocje. Bona jest psem "bezstresowym", stanowczy ton głosu praktycznie nie robi na niej żadnego wrażenia. J, jako jej przeciwieństwo, niemal od razu przejmuje negatywne emocje. Czasami wystarczy krzywo na niego spojrzeć bądź też krzyknąć na drugą osobę, by całym sobą zaczął "przepraszać, że żyje".
Jak żyje się z tak różnymi psami? Z Boną - wygodnie, z Jimmem - ciekawie. Po wielu latach spędzonych z Husky wiem, że nie jest to "moja" rasa. Sucz była wybierana przez mamę (ja miałam wtedy siedem lat) i moim zdaniem trafiła w dziesiątkę, bo jest to pies, który odpowiada jej pod każdym względem. Mimo, iż życie z J to ciężki orzech do zgryzienia, to właśnie on jest bardziej w moim typie. Gdybym miała jednak wybrać się na bezstresowy spacer, to raczej poszłoby ze mną szare, a nie białe...


To Be Continued ;)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Prezent urodzinowy

Listopad jest miesiącem, w którym przypuszczalnie burek numer dwa przyszedł na świat. Jako, iż dokładna data jest nieznana, a ja nie wyznaczyłam dnia, który mógłby być jego urodzinami, prezent przyszykowałam wczoraj, ponieważ miałam trochę wolnego czasu. Mogła to być zabawka, bo J uwielbia zabawki w każdej postaci, a jednak postawiłam na coś - w moim przypadku - oryginalnego i upiekłam ciasteczka wątróbkowe. Powiem szczerze, że obawiałam się, czy zwierzakom zasmakuje (a jeśli nie, to co ja zrobię z taką ilością ciasta?), ale chyba niepotrzebnie...



...bo  towarzyszyły mi dzielnie przez cały proces krojenia, czekając na każdy okruszek :) Ciastka baaardzo im zasmakowały, co niezmiernie mnie cieszy. Kotom zresztą też... ;) Możemy więc śmiało polecić je każdemu!

Jimmson kończy w tym miesiącu 4 lata, ale myślę, że o tym później pojawi się jakiś wpis.

Pozdrawiamy!